Zakochałam się w Turku. Czy związek na odległość ma sens?

Ebru. Ebru jest młodą matką, która ma małego synka. Często się widziałyśmy na placu zabaw i po jakimś czasie zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Przy Ebru się nie krępowałam, bo sama też za dobrze nie mówiła po niemiecku. Ebru jest Turczynką. Zaprzyjaźniłyśmy się i po jakimś miesiącu znajomości zaprosiła mnie do siebie do domu na kolację. Poznałam jej przyjaciół i rodzinę. Pierwszy raz w życiu jadłam orientalne potrawy i zapaliłam Shishe. Wtedy też po raz pierwszy przedstawiła mnie Hassanowi. Hassan jest bardzo wysokim, wysportowanym i przystojnym Turkiem. Spodobał mi się…

Ja jemu najwidoczniej też. Jakoś tak zaczęliśmy się częściej widywać i przy nim podszkoliłam swój niemiecki, bo Hassan mówi perfekcyjnie po niemiecku. Po krótkim czasie zaczął przynosić mi prezenty, takie niby drobnostki, ale i tak się głupio z tym czułam. Nie wolno mi było odmówić prezentu, bo wtedy się od razu obrażał. Ebru wytłumaczyła mi, że Turkowi nigdy nie wolno odmówić zaproszenia i prezentu - to wielka pogarda. No to przyjmowałam te jego prezenciki. Szybko zaczął mnie traktować jak swoją dziewczynę, choć jeszcze nie byłam gotowa na związek. Co najgorsze: był o mnie chorobliwie zazdrosny. Nie wolno mi było się uśmiechać do innych mężczyzn, lub z nimi rozmawiać. Jeśli tak zrobiłam, robił mi wielkie sceny. Później się zawsze przepraszał i mówił, że to z miłości, że mnie kocha i że należę do niego. 

Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 08 stycznia 2018 o 15:01

Komentarze

Zobacz również

Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 17 czerwca 2019 o 19:06
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 czerwca 2019 o 20:06
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 czerwca 2019 o 19:06
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 czerwca 2019 o 20:06
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 17 czerwca 2018 o 14:06